Przejdź do głównej zawartości

Magiczne ATC... (Magical ATC)

Dzisiaj w końcu nadrobiłam zaległości z ateciakami.
Aż wstyd się przyznać, że tyle to trwało...
No cóż... wakacje! Spędziłam je głównie w rozjazdach, z dala od mego ukochanego warsztaciku...
Ale ale! Już wrzesień! Ustawiam swe żagle w stronę wiatru i ziuuuuuu! Do przodu!

ATC w klimatach "Alicji w krainie czarów" jest zrobione na wymianę z ArtGrupyATC a wymieniałam się z Dobrosławą.

Myśląc o "Alicji..." myślę o zwariowanym kapeluszniku i białym króliku. Od razu wiedziałam, że te dwie postaci muszą się znaleźć na moim ateciaku.
Jest więc kapelusz i jest królik. A reszta to czysta wariacja! Wymogiem do stworzenia tego ATC było użycie lakieru do paznokci. Użyłam trzech: jeden bezbarwny z brokatem, drugi opalizujący, brudny róż a trzeci koralowo-czerwony.

Oto co wyszło :) Mam nadzieję, że przypadnie do gustu :):):)

Today, I finally caught up with ATC.
I'm so embarrassed to admit that it took me so long ...
Well ... holiday! I spent it mostly on the road, away from my beloved workshop ...
But, but! It's already September! I set sails to the wind and phiuuuuuu! Forward!

ATC climates "Alice in Wonderland" is done on the exchange of ArtGrupaATC.

Thinking about "Alice ..." I think of the crazy hat man and white rabbit. I knew immediately that these two characters have to be on my ATC!
It is therefore a hat and a rabbit. And the rest is pure twist! The requirement to create this ATC was to use nail polish. I used three: one clear with glitter, one opaque - dirty pink and the third coral - red.

Here's what came out :) I hope it will appeal :) :) :)














Komentarze

  1. Świetne! i faktyczne magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak ja mogłam takie cudne nie wypatrzeć...Bardzo lubię Twoje ATCiaki : )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za zostawienie komentarza :)

Popularne posty z tego bloga

Projekt: Bilbo Baggins

Nadszedł czas karnawału i jak zwykle o tej porze musiałam wziąć się za szycie kostiumu dla mego syna. To już piąty kostium w naszej karierze: - pierwszy był kucharz - drugi kosmonauta - trzeci Juliusz Cezar - czwarty chirurg. Ponieważ Julek jest teraz na etapie "Hobbita", wybór tegorocznego kostiumu był niemal oczywisty. Nie jestem dobra, w tworzeniu uzbrojenia, więc do wyboru byli Gandalf i Bilbo Baggins. Padło na tego drugiego. I tak oto, na pięć dni przed balem rozpoczęłam szycie ubrania hobbita Bilbo Bagginsa z Shire, który za namową czarodzieja Gandalfa wyruszył z gromadą krasnoludów ku wielkiej przygodzie. Przemyślenia na temat wykroju i wykończenia kostiumu miałam już od dawna, ale jak to ze mną bywa - najwięcej energii i chęci mam z "deadlinem" na karku :) Od początku. Bilbo Baggins z filmu "Nieoczekiwana Podróż" wygląda tak: Zatem kostium musi się składać z: 1. spodni 2. koszuli 3. kamizelki 4. surduta Czymś, co odróż

Album warsztatowy "Dreams Bottled 2"

Tym postem pragnę podziękować i pogratulować wszystkim moim dziewczynom, które były u mnie na warsztatach na Art in Town 18 listopada :) Byłyście i jesteście świetne! Pełne werwy i energii, motywacji do stworzenia tego nie tak prostego albumu - gratulacje dla Was wszystkich! Dla moich warsztatowiczek i czytelników - prezentacja gotowego albumu :)

Jak mi to wyszło? How I Make Bilbo Baggins?

Udało się! Uszyłam i wykończyłam chyba najbardziej złożony kostium dla Julka w mojej karierze. No, obok kostiumu Juliusza Cezara ;) Miałam kilka "załamek" w trakcie tworzenia... sama jestem zaskoczona, że mi wszystko wyszło! Pierwsza załamka przyszła tuż po zakupie materiałów, kiedy usłyszałam od swego syna: - ja już nie chcę być Bilbem. Ja chcę być Frodo Bagginsem - dlaczego? - zapytałam przerażona - bo Frodo ma fajną pelerynę - ale mamusia już kupiła materiał kochanie - powiedziałam błagalnym tonem - no dobrze, niech będzie Bilbo... Ufff... Wyprawa po materiały też nie obyła się bez przygód. Miałam kupić przez internet - żeby było taniej - tylko nie wiem czemu - pomroczność jakaś jasna mnie ogarnęła, że nie zamówiłam ich na czas. Bal miał być we wtorek, więc materiały musiałam mieć najpóźniej w piątek. Czemu zatem nie zamówiłam ich do środy, żeby mogły spokojnie przyjść do piątku? Jak już mówiłam - pomroczność jasna :) Jedyną deską ratunku była... Agnieszka!