Przejdź do głównej zawartości

Dwa Przepiśniki - kuchnia włoska i amerykańska

Tak, poczyniłam dwa Przepiśniki. To do mnie nie podobne, ale stało się.
Uwielbiam gotować i piec - generalnie spędzać kreatywnie czas w kuchni.
Mam mnóstwo książek kucharskich, kilka roczników magazynu "Kuchnia" oraz kilka własnoręcznie zapisanych notesów. Dlaczego nie zrobić sobie w takim razie klasycznego "Przepiśnika"? No właśnie :)
Zaczęło się od kupienia na Simonie bloczka z papierami o nazwie "Country Kitchen" firmy FarmHouse.
Dopełniło się kupieniem na bazarku wykrojnika - fartuszka. Już od jakiegoś czasu chodził mi on po głowie, ale zawsze było coś pilniejszego do kupienia. Pojawienie się jego na bazarku było jakby "znakiem z niebios" :)
Tak oto, w weekend, powstały aż dwa przepiśniki. Jeden w kolorach czerwono-zielonych a drugi biało-niebieskich. Przeznaczyłam je na przepisy kuchni włoskiej i amerykańskiej. Brakuje im tylko wkładek, ale to dlatego, że nie zdecydowałam jeszcze, czy będą klasyczne kartki czy kieszonki, do których będę wkładać zapisane kartki.








Komentarze

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za zostawienie komentarza :)

Popularne posty z tego bloga

Mini album "Kindeness" Prima Rose Quartz

Tak... Fajnie jest wpaść z wizytą do znajomego sklepu i wynieść jeszcze ciepłą, świeżutką kolekcję Primy "Rose Quartz" :)
Powstał z niej mini album na czarnej bazie, dosyć prosty w konstrukcji i właściwie oszczędny w ozdobach. Został skonstruowany do pomieszczenia klasycznego formatu zdjęć 9x13.
Zamykany jest - jak dla mnie - nietypowo, ponieważ zawiązywany jest na podwójną wstążkę vintage.
Końcówki wstążeczek zakończone są metalowymi koralikami :)











Las w słoiku

Wczoraj odbyło się grzybobranie. Czułam się niemalże jak w hipermarkecie. Samochód przy samochodzie, wszędzie gdzie nie spojrzeć - grzybiarze z wiadrami. Pustymi wiadrami :) Poszła fama, że grzybów dużo, to i wrocławianie gremialnie w lasy pobliskie ruszyli a co za tym idzie - grzybów w lasach nie ma. Na dnie naszego kosza tylko kilkanaście podgrzybków i pęczek opieńków. Jednakże las cudowny... pachnący, przepięknie oświetlony, żółto-pomarańczowo-zielony. Polska, złota jesień w pełnym tego słowa znaczeniu. Mój zmysł plastyka nie mógł przejść obojętnie obok tych cudowności. Efektem tego jest projekt "Las w słoiku". Zobaczcie sami!






Na prośbę mego syna MINIONEK (On son's request MINION)

Któregoś dnia mój ukochany sześciolatek rzekł do mnie:
- Mamo, uszyj mi Minionka...
A ja na to:
- Z jednym okiem czy z dwoma?
- Z jednym. Będzie nazywał się Lens.
Cóż było zrobić - trzeba było szyć.

Problem stanowił wykrój.

Większość uszytych Minionków, które znalazłam na sieci była żółtymi naleśnikami z naszytym okiem.
A ja chciałam takiego prawdziwego Minionka, takiego, który trzyma formę i którego oko nie byłoby tylko naszyte, ale takie jak najbardziej prawdziwe.

W końcu sama doszłam do wykroju i po kilku próbach powstał finalny Minionek.

Oko natomiast, oko powstało z uszczelki do rur pcv, któe montuje się zazwyczaj pod zlewem czy wanną :)
Koncept ten narodził się podczas zakupów w Castoramie i świetnie się sprawdził!
Gogle te mają jeszcze tą cechę, że są zdejmowalne, co Juliuszowi się niezwykle podoba :)

Gałka oczna została zrobiona z filcu a spodnie z prawdziwych spodni, które nie nadawały się już więcej do noszenia.

Memu synowi się podoba, mnie się podoba a wśród znajomych z zer…