Przejdź do głównej zawartości

Spódniczka dla mej Jukinki :)

Już nie wiem jak długo nosiłam się z zamiarem uszycia pokrowca na mą maszynę JUKI...
Albo nie było natchnienia, albo dobrego pomysłu, albo czasu, albo najzwyczajniej w świecie-chęci.
Kopa na zapęd w tym kierunku dało mi VI Wspólne Szycie na grupie fb "Warszawa Szyje" :)
Pomysł też znalazłam tamże - była to cudowna i jedyna w swoim rodzaju - spódniczka dla maszyny!
Oryginalny pomysł możecie obejrzeć TU, jednak osobiście uważam, że ten tutorial mógłby być o wiele prostszy. Ja swoją spódniczkę zrobiłam po swojemu. Głównym materiałem, który nadaje formę pokrowcu jest gruby, odzieżowy filc w kolorze grafitowym - nie widać go. Materiał wierzchni to po prostu cienka bawełna. Wykończenie z naturalnej koronki bawełnianej i satynowej wstążki. Do tego dżet z diamencikiem :)
Teraz moja Jukinka jest jedyna w swoim rodzaju ;) Idealnym partnerem dla niej jest mój wierny pin dog...









Komentarze

  1. Piękny pokrowiec! A piesek mnie rozbroił na łopatki- jest świetny!! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za zostawienie komentarza :)

Popularne posty z tego bloga

Mini album "Kindeness" Prima Rose Quartz

Tak... Fajnie jest wpaść z wizytą do znajomego sklepu i wynieść jeszcze ciepłą, świeżutką kolekcję Primy "Rose Quartz" :)
Powstał z niej mini album na czarnej bazie, dosyć prosty w konstrukcji i właściwie oszczędny w ozdobach. Został skonstruowany do pomieszczenia klasycznego formatu zdjęć 9x13.
Zamykany jest - jak dla mnie - nietypowo, ponieważ zawiązywany jest na podwójną wstążkę vintage.
Końcówki wstążeczek zakończone są metalowymi koralikami :)











Las w słoiku

Wczoraj odbyło się grzybobranie. Czułam się niemalże jak w hipermarkecie. Samochód przy samochodzie, wszędzie gdzie nie spojrzeć - grzybiarze z wiadrami. Pustymi wiadrami :) Poszła fama, że grzybów dużo, to i wrocławianie gremialnie w lasy pobliskie ruszyli a co za tym idzie - grzybów w lasach nie ma. Na dnie naszego kosza tylko kilkanaście podgrzybków i pęczek opieńków. Jednakże las cudowny... pachnący, przepięknie oświetlony, żółto-pomarańczowo-zielony. Polska, złota jesień w pełnym tego słowa znaczeniu. Mój zmysł plastyka nie mógł przejść obojętnie obok tych cudowności. Efektem tego jest projekt "Las w słoiku". Zobaczcie sami!






Na prośbę mego syna MINIONEK (On son's request MINION)

Któregoś dnia mój ukochany sześciolatek rzekł do mnie:
- Mamo, uszyj mi Minionka...
A ja na to:
- Z jednym okiem czy z dwoma?
- Z jednym. Będzie nazywał się Lens.
Cóż było zrobić - trzeba było szyć.

Problem stanowił wykrój.

Większość uszytych Minionków, które znalazłam na sieci była żółtymi naleśnikami z naszytym okiem.
A ja chciałam takiego prawdziwego Minionka, takiego, który trzyma formę i którego oko nie byłoby tylko naszyte, ale takie jak najbardziej prawdziwe.

W końcu sama doszłam do wykroju i po kilku próbach powstał finalny Minionek.

Oko natomiast, oko powstało z uszczelki do rur pcv, któe montuje się zazwyczaj pod zlewem czy wanną :)
Koncept ten narodził się podczas zakupów w Castoramie i świetnie się sprawdził!
Gogle te mają jeszcze tą cechę, że są zdejmowalne, co Juliuszowi się niezwykle podoba :)

Gałka oczna została zrobiona z filcu a spodnie z prawdziwych spodni, które nie nadawały się już więcej do noszenia.

Memu synowi się podoba, mnie się podoba a wśród znajomych z zer…