Przejdź do głównej zawartości

Album "Travel Folio"

Witajcie!
Dzisiaj pragnę wam przedstawić album w tematyce podróżniczej.
Tym samym chciałabym udowodnić, że pełnowymiarowy album można ozdobić z wykorzystaniem tylko papierów 15x15 cm. Nie ma takiej konieczności, żeby albumy robić tylko z papierów 30x30 cm.
Jeżeli masz w domu jakiś bloczek 15x15, który ci zalega i nie wiesz co z nim zrobić, albo wykorzystałaś już jego część na przykład na kartki - to z reszty spokojnie możesz zrobić album.
Oczywiście bazę nadal robisz z brystolu albo papieru technicznego :)

Baza mojego albumu jest w kolorze mlecznej czekolady, takiego jasnego brązu. Lubię ten kolor, obok ecrue i czerni to jeden z bardziej uniwersalnych kolorów.
Wycięty jest z jednego arkusza brystolu. Wymiary ma klasyczne - 20x20 cm.
Wykorzystałam w nim papiery z kolekcji - nie, nie Kaiserkrafta wyjątkowo - lecz MME czyli My Mind's Eye "Come Away With Me". Od razu przypomina mi się piosenka Nory Jones... :)

Zapraszam do oglądania i oczywiście komentowania :)











Komentarze

  1. Bardzo podoba mi się tag spinający całość.Ciągle ekscytuje mnie to rozwiązanie albumowe.Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny album. Tylu kieszeni to ja chyba jeszcze nie widziałam. Gdzie nie zajrzeć tam tag, albo coś innego ;) Super pomysł i świetna pamiątka

    OdpowiedzUsuń
  3. Wooow... ale się napracowałaś! cudo

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna forma, bardzo oryginalny album :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki fajny i pomysłowy - ile zakamarków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ten album, ile ma zakamarków :) Napracowałaś się nad nim nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja lubię takie schowki, zakamarki :) Super album!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podoba! Folio są super! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za zostawienie komentarza :)

Popularne posty z tego bloga

Projekt: Bilbo Baggins

Nadszedł czas karnawału i jak zwykle o tej porze musiałam wziąć się za szycie kostiumu dla mego syna. To już piąty kostium w naszej karierze: - pierwszy był kucharz - drugi kosmonauta - trzeci Juliusz Cezar - czwarty chirurg. Ponieważ Julek jest teraz na etapie "Hobbita", wybór tegorocznego kostiumu był niemal oczywisty. Nie jestem dobra, w tworzeniu uzbrojenia, więc do wyboru byli Gandalf i Bilbo Baggins. Padło na tego drugiego. I tak oto, na pięć dni przed balem rozpoczęłam szycie ubrania hobbita Bilbo Bagginsa z Shire, który za namową czarodzieja Gandalfa wyruszył z gromadą krasnoludów ku wielkiej przygodzie. Przemyślenia na temat wykroju i wykończenia kostiumu miałam już od dawna, ale jak to ze mną bywa - najwięcej energii i chęci mam z "deadlinem" na karku :) Od początku. Bilbo Baggins z filmu "Nieoczekiwana Podróż" wygląda tak: Zatem kostium musi się składać z: 1. spodni 2. koszuli 3. kamizelki 4. surduta Czymś, co odróż

Album warsztatowy "Dreams Bottled 2"

Tym postem pragnę podziękować i pogratulować wszystkim moim dziewczynom, które były u mnie na warsztatach na Art in Town 18 listopada :) Byłyście i jesteście świetne! Pełne werwy i energii, motywacji do stworzenia tego nie tak prostego albumu - gratulacje dla Was wszystkich! Dla moich warsztatowiczek i czytelników - prezentacja gotowego albumu :)

Jak mi to wyszło? How I Make Bilbo Baggins?

Udało się! Uszyłam i wykończyłam chyba najbardziej złożony kostium dla Julka w mojej karierze. No, obok kostiumu Juliusza Cezara ;) Miałam kilka "załamek" w trakcie tworzenia... sama jestem zaskoczona, że mi wszystko wyszło! Pierwsza załamka przyszła tuż po zakupie materiałów, kiedy usłyszałam od swego syna: - ja już nie chcę być Bilbem. Ja chcę być Frodo Bagginsem - dlaczego? - zapytałam przerażona - bo Frodo ma fajną pelerynę - ale mamusia już kupiła materiał kochanie - powiedziałam błagalnym tonem - no dobrze, niech będzie Bilbo... Ufff... Wyprawa po materiały też nie obyła się bez przygód. Miałam kupić przez internet - żeby było taniej - tylko nie wiem czemu - pomroczność jakaś jasna mnie ogarnęła, że nie zamówiłam ich na czas. Bal miał być we wtorek, więc materiały musiałam mieć najpóźniej w piątek. Czemu zatem nie zamówiłam ich do środy, żeby mogły spokojnie przyjść do piątku? Jak już mówiłam - pomroczność jasna :) Jedyną deską ratunku była... Agnieszka!