Przejdź do głównej zawartości

Album tri-fold Dear Lizzy "Lovely Day"

Witajcie po świętach!
Brzuchy pełne? Na wadze co najmniej kilogram więcej? U mnie się wszystko zgadza :)
Ten film nagrałam tuż przed wyjazdem do rodzinnego Wrocławia, ale zagadałam się straaasznie!
Całe 13 minut! Mam nadzieję, że wytrzymacie i obejrzycie do końca prezentację.
Album jest dosyć rozbudowany. Nie aż tak, jak mógłby być, ale jednak :)
Jest to album dla mnie wyjątkowy z wielu względów.
Pierwszy to taki, że wykonałam go jako świeżo upieczona projektantka w DT Scrapbooking Shop!
Bardzo się z tego powodu cieszę i sama myśl unosi moje craftowe skrzydła jeszcze wyżej :)

Drugi to taki, że zrobiony z myślą o mojej mamie, która 1 kwietnia obchodzi urodziny...
Trzeci jest taki, że zapełniony pięknymi wspomnieniami rodzinnymi z Lilą w roli głównej.
Do jego stworzenia użyłam najnowszej kolekcji Dear Lizzy "Lovely Day" i powiem szczerze, że jestem nią zachwycona!
Jeżeli lubicie jasne, soczyste kolory i rysowane, akwarelowe wzory, to musicie po nią sięgnąć - nie zawiedziecie się!


















Komentarze

  1. Kolejna Twoja praca,którą pokochałam od razu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Jak zwykle jesteś niezastąpiona :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za zostawienie komentarza :)

Popularne posty z tego bloga

Mini album "Kindeness" Prima Rose Quartz

Tak... Fajnie jest wpaść z wizytą do znajomego sklepu i wynieść jeszcze ciepłą, świeżutką kolekcję Primy "Rose Quartz" :)
Powstał z niej mini album na czarnej bazie, dosyć prosty w konstrukcji i właściwie oszczędny w ozdobach. Został skonstruowany do pomieszczenia klasycznego formatu zdjęć 9x13.
Zamykany jest - jak dla mnie - nietypowo, ponieważ zawiązywany jest na podwójną wstążkę vintage.
Końcówki wstążeczek zakończone są metalowymi koralikami :)











Las w słoiku

Wczoraj odbyło się grzybobranie. Czułam się niemalże jak w hipermarkecie. Samochód przy samochodzie, wszędzie gdzie nie spojrzeć - grzybiarze z wiadrami. Pustymi wiadrami :) Poszła fama, że grzybów dużo, to i wrocławianie gremialnie w lasy pobliskie ruszyli a co za tym idzie - grzybów w lasach nie ma. Na dnie naszego kosza tylko kilkanaście podgrzybków i pęczek opieńków. Jednakże las cudowny... pachnący, przepięknie oświetlony, żółto-pomarańczowo-zielony. Polska, złota jesień w pełnym tego słowa znaczeniu. Mój zmysł plastyka nie mógł przejść obojętnie obok tych cudowności. Efektem tego jest projekt "Las w słoiku". Zobaczcie sami!






Na prośbę mego syna MINIONEK (On son's request MINION)

Któregoś dnia mój ukochany sześciolatek rzekł do mnie:
- Mamo, uszyj mi Minionka...
A ja na to:
- Z jednym okiem czy z dwoma?
- Z jednym. Będzie nazywał się Lens.
Cóż było zrobić - trzeba było szyć.

Problem stanowił wykrój.

Większość uszytych Minionków, które znalazłam na sieci była żółtymi naleśnikami z naszytym okiem.
A ja chciałam takiego prawdziwego Minionka, takiego, który trzyma formę i którego oko nie byłoby tylko naszyte, ale takie jak najbardziej prawdziwe.

W końcu sama doszłam do wykroju i po kilku próbach powstał finalny Minionek.

Oko natomiast, oko powstało z uszczelki do rur pcv, któe montuje się zazwyczaj pod zlewem czy wanną :)
Koncept ten narodził się podczas zakupów w Castoramie i świetnie się sprawdził!
Gogle te mają jeszcze tą cechę, że są zdejmowalne, co Juliuszowi się niezwykle podoba :)

Gałka oczna została zrobiona z filcu a spodnie z prawdziwych spodni, które nie nadawały się już więcej do noszenia.

Memu synowi się podoba, mnie się podoba a wśród znajomych z zer…